Trail stuff Sprzęt

Fahrradshau Berlin 2018

Send to Kindle

Nie jestem fanem imprez targowych, już dawno straciłem potrzebę śledzenia nowinek i trendów. Żyjemy w czasach kiedy te wartościowe i tak w końcu do mnie docierają (inne zresztą też). W 2017 roku zaplanowaliśmy z Wojtkiem z One More Bike, że w 2018 wybierzemy się na Fahrradshau razem rozejrzeć się w rowerowym światku. Do Berlina z Poznania jest chyba bliżej niż do Warszawy a na dodatek uznałem to za świetny pretekst do wiosennego wypadu z dzieciakami. Ostatecznie Wojtek zawalony obowiązkami musiał zostać w Poznaniu więc i moja motywacja do zwiedzania trochę opadła. Ostatecznie zdecydowałem się odwiedzić targi ale nie poświęcić im całego dnia ale odbyć swoisty rekonesans. Z aparatem w ręce i córką w roli asystentki ruszyłem więc między stoiska.

Całość ekspozycji zamyka się w 3 halach „Sation Berlin” na Kreuzbergu (tuż obok Muzeum Techniki). Pierwszą zajmowały rowery elektryczne i strefa dla dzieciaków. E-bikie to na pewno mocno rozwijający się segment rynku nic więc dziwnego, że i ta część ekspozycji rośnie. Ciekawy wydał mi się projekt firmy Ahooga czyli elektryczny składaczek. Przemyślana konstrukcja na trapezowej ramie z niewielkim silnikiem waży 10-13 kg (w zależności od wybranej wielkości baterii). To nienajgorszy wynik, dzięki temu kiedy skończy nam się zasięg (na mniejszej baterii 50 km) nadal da się nim bez trudu jeździć. Bardzo podobało mi się także rozwiązanie firmy FAZUA. Ich napęd EVATION dedykowana jest producentom rowerów i składa się ze specjalnego suportu, w który wpina się moduł zawierający silnik i wymienną baterię. W rowerze prezentacyjnym bateria stanowiła czystą całość z dolną rurą ramy choć pod względem estetyki w e-rowerach wygrał Vison z niemieckiej firmy GEOS. Ważący niecałe 15 kg rower o zasięgu elektrycznym ponad 100 km w żaden sposób nie wygląda jak toporne zazwyczaj elektryki. Uzyskano to dzięki umieszczeniu baterii wewnątrz ramy. Rower wchodzi do sprzedaży w drugim kwartale 2018 roku. W tej samej hali stało też sporo rowerów typu cargo. Te coraz częściej (jakże to oczywiste) wyposażane są w elektryczne wspomaganie. W osłupienie wprowadzał wiszący na cienkich linkach kosmiczny cargo-bike, który w wersji bez wspomagania waży 10kg. Sprawdziłem podnosząc go jedną ręką. Nazwa projektu mówi sama za siebie: Maniac&Sane. Producent jest niezwykle tajemniczy, do tego stopnia, że choć na ulotce jest informacja, że cena podawana jest indywidualnie to nie ma żadnych danych kontaktowych. Rowerów w sumie będzie jedynie 99 a dostępne będą jesienią 2018.

Uciekłem z hali elektryczne i poszedłem szukać jedynej „znanej” mi osoby wystawiającej się na tych targach. Do tej pory znaliśmy się jedynie przez internet. W tym miejscu powinienem przyznać się szczerze – ja, Wojtek śnię po nocach już od lat o rowerze na tytanowej ramie. Sen to piękny choć póki co nie widzę żadnych szans na jego ziszczenie. Wiedziałem, że na targach wystawia się WHEELDAN czyli architekt, który w zaciszu swojej berlińskiej pracowni tworzy z tytanu niemal dzieła sztuki. Na targach pokazywał dwa swoje projekty coś lekkiego i coś do tyrania w terenie (czy wobec dzieła sztuki wolno używać słowa „tyranie w terenie”?). Daniel robi piękne zdjęcia swoich rowerów więc odsyłam na jego stronę.

Potem przed oczami na zmianę przelatywały nam piękne rowery najróżniejszej maści. Od ultra lekkich szos na cienkich rurkach nawiązujących do czystej klasyki kolarstwa aż po prawdziwe „przygodowce” na oponach +size. Co ciekawe – nie przypominam żebyśmy trafili na jakieś klasyczne fatbike. Zgadzam się z Wojtkiem z One More Bike, że „faty” wróciły tam gdzie ich miejsce czyli do swojej spokojnej niszy. Teraz najważniejsza jest przygoda, a więc królestwo objęły wszelkiej maści gravele, 29ery na barankach raz po raz przetykane rowerami na kołach 27,5 plus. Wiadomo, że jeśli rower akurat nie jest z tytanu to raczej będzie ze stali no chyba, że…

Właśnie – chyba, że drewno. Na wystawie można było zobaczyć przynajmniej kilka (całkowicie różnych) konstrukcji opartych na drewnianych ramach. Rowery bambusowe od myBOO wyglądały całkiem nieźle na dodatek ten producent ma w swojej ofercie stylowe akcesoria oczywiście w kosmicznych cenach. Kolejny patent na drewno pokazała firma Coh&Go. WOOCA czyli Wood+Carbon to pomysł na połączenie jesionowej sklejki z cienką warstwą włókna węglowego. Wystarczy tylko około 3000 EUR… na ramę. Były też mniej subtelne rowery z drewna np od COCO- MAT— dużo drewna, wyglądają jak zrobione na zajęciach ZPT.

W temacie akcesoriów, ponieważ bikepacking jak wiemy przeżywa aktualnie swój wielki boom, spodziewałem się, że zajmie on sporą część ekspozycji. Niestety ostatecznie było tego mniej niż zakładałem. Oczywiście zestawy toreb zdobiły wiele z wystawianych rowerów jednak samych producentów czy dystrybutorów nie było zbyt wielu. Moją uwagę przykuła magnetycznie mocowana do bagażnika (widać na filmie). Wielka szkoda, że producent nie ma w ofercie wkładek fotograficznych do swoich toreb, mogłoby to być ciekawe rozwiązanie a przedstawiciele firmy powiedzieli, że rozważają to w przyszłości. W temacie magnetycznych mocowań urzekły mnie mocowania firmy Fidlock. Jeden to system składający się ze specjalnego bidonu i niewielkiego mocowania montowanego na ramie. Całość jest bardzo innowacyjna i juz na targach kupiłem taki zestaw. Całość „wklikuje się” intuicyjnie w ramę a wyciągnięcie bidonu polega na lekkim przekręceniu bidonu. Jeszcze ciekawszy wydaje mi mi się drugie mocowanie umożliwiające przyczepienie w zasadzie wszystkiego za pomocą systemu Boa. Mam zamiar sprawić sobie taki jak tylko pojawi się w produkcji. Jeszcze więcej było najróżniejszych elementów odblaskowych, dzięki którym znacząco zwiększa się nasza widoczność na drodze. Odblaskowe naklejki na ramy wyglądały bardzo ciekawie. Bardzo podobały nam się odblaskowe koszulki i bluzy od Ride With Wolves – na dodatek towarzyszy temu piękna idea (szczegóły w klipie wideo albo na ich stronie).

Na targach można spędzić cały dzień, w zasadzie liznęliśmy tylko całość. Ciekawą opcją jest specjalna przestrzeń, w której można testować niektóre rowery – na to zabrakło nam czasu. Generalnie berliński Fahrradshau bardzo przypomina to, co się dzieje na Instagramie. Czekają na nas niesamowicie urokliwe rowerowe projekty, kosmiczne technologie i materiały, niecodzienny design i inspirujące rozwiązanie jednak wszystko to ma posmak oderwania od rzeczywistości. Jasne, trafiały się i bardziej przystępne projekty ale znakomita większość to produkty nie z tej ziemi, niemal elitarne. Oglądanie ich jest niewątpliwą przyjemnością ale towarzyszy mu poczucie surrealizmu.

Send to Kindle

komentarz

Kliknij żeby dodać post

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.