Nie potrafię tego zrozumieć. Naprawdę nie wiem jak można lubić spędzać czas blisko przyrody – na kajaku czy łowiąc ryby i równocześnie nie myśleć o tym, co ze sobą przynosimy. Drawa na tym odcinku jest czyszczona ze śmieci przynajmniej raz do roku przez grupę ochotników (marzec-kwiecień) a jednak po drodze mijałem takie miejsca. Minąłem także dwie lodówki (ale już pozbawione blachy). Nie, tak nie wygląda Drawa – szczególnie odcinek od jeziora Lubie był malowniczy i zachwycał krajobrazem i przyrodą ale to co psuło mi przyjemność spływu pierwszego dnia (odcinek od Drawska Pomorskiego do jeziora Lubie) to właśnie brudna woda, muliste dno i rzucające się w oczy pływające śmieci.
Pocztówka ze spływu Drawą
Zobacz też
Wojtek
Wojtek – zapalony rowerzysta zarażony od dziecka miłością do wody, biwakowania oraz jak najbliższego obcowania z przyrodą. Odwieczny foto-turysta (również w swoim mieście – Poznań). Zaprzysięgły miłośnik mikro-podróży oraz turystyki krajowej. Ciągle przedkłada przeżywanie chwil nad ich rejestrowaniem czego żałuje kiedy przychodzi czas pisania. Pewniej czuje się na ziemi lub wodzie i niechętnie wsiada do samolotu. Trochę geek, trochę gadżeciarz, niepoprawny kofeinista alternatywny… W zasadzie „trochę” wszystkiego czego się da trochę.
komentarzy
Kliknij żeby dodać post
Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Powinna się ludzi przywiązywać do słupa za coś takeigo. Jak w średniowieczu. Na pilicy jest generalnie ładnie i czysto, ale takie rzeczy nie powinny zdarzać się nigdzie.
Zawsze byłem za przywróceniem poznańskiego pręgierza do pierwotnej funkcji. Jestem pewien, że w kraju znajdziemy jeszcze kilka nadających się do działania a wiele społeczności lokalnych chętnie postawi nowe. My niestety często trafiamy na takie miejsca na różnych rzekach.