Na szlaku Sprzęt

Targowy szał (Rybomania, Knieje, Boatex, Tour Salon) na MTP Poznań 2017

Poznań, jak pewnie wielu z Was wie, jest miastem targowym. W ciągu roku jest kilka imprez na które naprawdę warto iść i zestaw, który odbył się 17-19 lutego 2017 roku właśnie do nich należy. To cztery mniejsze imprezy targowe, które łączy wspólny charakter rekreacyjno-wypoczynkowy. Są to: Rybomania (targi wędkarskie), Knieje (targi myślistwa i strzelectwa), Boatex (sprzęt pływający i sporty wodne) oraz Tour Salon (targi regionów i produktów turystycznych).

Jest to niesamowity koktajl, bo każda z tych imprez przyciąga innego “widza”. Brzuchaci wędkarze mijają się w przejściach z wąsatymi myśliwymi żeby chwilę później przeciskać się w przejściach z wodniakami w pasiastych koszulkach polo. Między nimi wszystkimi buszuje bliżej nie określona zgraja turystów, których często charakteryzuje kolorowa odzież techniczna. To wszystko stereotypy ale każdy, kto był wie, że nie jest to bardzo dalekie od prawdy. Nie wszystkie te imprezy interesują mnie tak samo, ani też nie ma sensu opisywać kolejno wszystkich wystawców niech więc ten tekst będzie moim subiektywnym spojrzeniem i migawkami z mojej wizyty na tej imprezie.

Rybomania

Rybomania interesuje mnie najmniej a jednak co roku przechodzę przez jej stoiska z wielkim zaciekawieniem. To, co wymyśla przemysł wędkarski bywa czasem (przynajmniej dla mnie) niepojęte. Zdalnie sterowane motorówki do wywożenia zanęty – proszę bardzo, namioty bez podłogi (bo przecież takie nie podpadają pod stosowaną definicję “biwakowania”), w zestawie z łóżkiem, szafką i specjalnym basenem na dużą rybę żeby było gdzie odłożyć do wspólnej fotografii – pełno. Rośnie też liczba wystawiających się łowisk komercyjnych. Gdyby ktoś nie wiedział łowiska komercyjne to takie samoobsługowe sklepy z rybami.

Ciekawostka – pokazy nowości w świecie przynęt sztucznych w wielkim akwarium, które co roku przyciąga tłumy na Rybomanię.

Knieje

Nie poluję więc Knieje przechodzę szybszym krokiem. Zaciekawiło mnie stoisko Trigar.pl na którym przemiła psina prezentowała urządzenia do śledzenia i szkolenia psów oraz kamerę Garmin Virb. Pies wyglądał jak zdalnie sterowany cyber-pies. Widziałem też łuki bloczkowe oraz trochę noży jednak nic co na dłużej przyciągnęłoby moje oko. Sporo jest rzeczy związanych z bronią myśliwską ale nie znam się na tym więc się nie wypowiem (tak, wiem że w naszym kraju to rzadkość).

Boatex

Skromna ekspozycja ale było na co popatrzeć. Największą część zajmowały łodzie motorowe a z tymi już w zasadzie zerwałem swoją znajomość. Kilka stoisk firm czarterowych oraz samych jachtów i żaglowców dało możliwość wykupienia rejsu w lepszej niż normalnie cenie (s/y Oceania wyprzedała całkiem sporo na trasie Islandia – Grenlandia) poza tym był choćby  Fryderyk Chopin. Stoisko Wielkiej Pętli Wielkopolski jak co roku cieszy oko ale nie znajdziemy na nim odpowiedzi na pytania dotyczące planów działań w związku ze stale opadającym stanem Warty latem uniemożliwiającym w zasadzie żeglugę czymś większym od łodzi wiosłowej.

Oru Beach, to ta tańsza wersja. Na targach można było kupić za „jedyne” 4700 zł.

Po raz pierwszy mogłem na żywo obejrzeć składany kajak ORU. Widziałem go jako koncept na Kickstarterze a potem na pięknych zdjęciach Tomasza Furmanka. Materiał, z którego jest zrobiony robi bardzo dobre wrażenie, wcześniej myślałem, że jest to coś w stylu białego poliwęglanu komorowego jaki można spotkać w branży budowlanej ale ten materiał robi wrażenie twardszego i mocniejszego.

Prezentowane były dwa modele, które różniły zastosowane klamry i wykończenie krawędzi. Ewidentnie jeden z nich robił wrażenie nadającego się na morze czy ostrzejszą eksploatację. Jestem ciekaw jak ten kajak zachowuje się na wodzie, (na pewno lepiej niż dmuchańce). Po spakowaniu tworzy całkiem sporą “walizkę” mniejszą niż te na rowery.

Oru Kayak – po lewej mocniejsza z dwóch wersji, widać łączenie i klamry, obok kajak w wersji spakowanej.

Od kilku lat widać mocno rosnącą popularność desek SUP to także znalazło swoje odzwierciedlenie na targach. Urzekały pięknem deski w naturalnym drewnie (z syntetycznym rdzeniem) a te dmuchane zainteresowały na tyle, że postanowiłem w tym roku spróbować jak to jest na SUPie i co z tym można zrobić. Na jednym ze stoisk były kajaki pneumatyczne wykonane tak, jak deski SUP. Bardzo twarde – ciekawa sprawa.

Największy zachwyt Boatex-u to Fundacja Bobrowe Żeremia. Rewelacja bo celem fundacji jest stworzenie Maker Spacer na Śląsku, które będzie wspólną szkutnią (no dobra, nie tylko szkutnią bo mówią też o innych pracach). Przede wszystkim jednak zachwyt bo na miejscu można było obejrzeć wspaniałe wręcz, ręcznie wykonywane kajaki, kanoe, pirogi. Coś wspaniałego! Marzę o tym, żeby kiedyś taki kajak dla siebie zrobić (wszystko jest możliwe właśnie z Bobrowymi Żeremiami i oczywiście odrobiną zbędnej gotówki). Przyjrzyjcie się temu koniecznie.

Tour Salon

Na Tour Salon chodzę z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze można tam poznać ofertę regionów, miast, “klastrów” i wszystkich instytucji stworzonych aby promować turystykę różnych zakątków polski. Ponieważ w tej dziedzinie Polska od lat jest wspierana środkami Unii Europejskiej oraz innymi grantami jest to całkiem atrakcyjna oferta często przedstawiona w atrakcyjny sposób. Również wiele mniejszych regionów tworzy ciekawe oferty turystyczne przy znacznie mniejszych budżetach i takie targi są często jedną z niewielu możliwości ich prezentacji. Możemy więc przechadzać się przechadzać od “Śląskie – Pozytywna Energia” do “Serce Kaszub” odwiedzając “Klimatyczny Kołobrzeg”, Stargard (już nie Szczeciński), Gminę Urszulin i Okolice po drodze odbierając zaproszenie do odwiedzenia Międzychodu (Miasto z pompą). Byłem w niedzielę około południa a już miałem wrażenie, że wystawcy zaczynają się zwijać (trafiłem nawet na puste stoiska). To nie było miłe uczucie. Na szczęście przeminęło szybko bo na tych targach bardzo łatwo trafić na ciekawych ludzi zaangażowanych w rozwój turystyki we własnych miastach, pełnych wiedzy, pasji i chęci do dzielenia się tym z zainteresowanymi. Ponieważ każdy szuka czegoś innego powiem tylko i kilku moich przystankach na Tour Salon 2017.

Szczecin – nie tylko ja doceniłem ich stoisko bo otrzymało także nagrodę organizatorów za Acanthus Aureus „dla stoiska najbardziej sprzyjającego realizacji strategii marketingowej”. Trzeba dodać, że to stoisko – Stoisko Szczecina i finału regat The Tall Ship Races 2017  jest częścią większej całości, w skład której wchodzą członkowie Zachodniopomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Zastosowanie wirtualnej rzeczywistości było bardzo atrakcyjną prezentacją miasta, jego atrakcji i ciekawostek. Świetna robota 24fps a do tego – wspaniała rozmowa z obsługą. Wybieramy się na finał Tall Ship Races a po tej wizycie chcemy tam być już!

Szczecin umożliwił wirtualne zwiedzanie miasta, czad!

Ciekawą (szczególnie dla Wielkopolan) ofertę informacyjną miał Klaster Turystyczny “Szlak Piastowski w Wielkopolsce”, szczególnie spodobał mi się pomysł wydrukowania kalendarium wszystkich imprez, które czekają na Szlaku Piastowskim w 2017 roku. Jasne, w czasach mediów cyfrowych to może nic takiego ale kiedy mamy wszystko przed sobą znacznie łatwiej jest zaplanować swoje wycieczki.

Liswarciański Szlak rowerowy – niedługi bo około 150 km (razem z odnogami) szlak w okolicach Kłobucka na Śląsku. Lubimy takie inicjatywy, które łączą okoliczne gminy w celu wspólnego stworzenia czegoś trwałego a takie niewielkie szlaki mają w sobie często dużo koloru i cudownych przeżyć (patrz – Kaszubska Marszruta).

Tour Salon to nie tylko regiony, miasta i szlaki turystyczne, to także wydawnictwa i trochę sprzętu. Na stoisku Digital24 moją uwagę zwrócił przede wszystkim system przenoszenia aparatu fotograficznego oraz obiektywów na wszelkiego rodzaju paskach Capture PRO firmy Peak Design. Wykonany z solidnego aluminium zaczep składa się z elementu mocowanego na pasku i kostki mocowanej do gwintu statywu aparatu. Dzięki temu możemy wpiąć aparat i jedną ręką go wypiąć.

Capture PRO firmy Peak Design

Przycisk zwalniający aparat z “gniazda” jest wyposażony w dodatkową blokadę zabezpieczającą przed przypadkowym wypięciem. Całość można zamocować nie tylko na pasku od spodni ale też innych na przykład szelkach plecaków a kostka pasuje do coraz popularniejszego aktualnie standardu głowic statywowych Arca Swiss. Poza aparatem możemy też nosić w ten sposób specjalne gniazdo wyposażone w bagnet służące do przenoszenia i szybkiego dostępu do obiektywów. Póki co adaptery są dostępne dla systemów Canon, Nikon i Sony NEX.

Ucieszyło mnie stoisko producenta butów Keen. W ofercie mają buty na różne okazje i pory roku ale ja chciałem na żywo zobaczyć słynne sandały. Rozważam zakup i przynajmniej miałem okazję w jednym miejscu zobaczyć chyba wszystkie modele. Ostatecznie wybiorę chyba, któryś z klasycznych wzorów Clearwater lub Newport. Ciekawie prezentuje się model Uneek ale obawiam się wielu problemów w eksploatacji i nie przemawia do mnie ta koncepcja choć trzeba przyznać, że jest to wizualna gratka.

Niemal na sam koniec naszego zwiedzania wpadliśmy na stoisko polskiego Bushmena ściągnięci tam przez rozwieszony w kosmiczny sposób tarp. Piotr (zdaje się właściciel – serdecznie pozdrawiamy) wyjaśnił nam cały pomysł ale ja nie czułem się przekonany. Jeden z moich towarzyszy odważył się wypróbować tę koncepcję co widać na zdjęciu.

Nasz wojownik przymierza się do szalonego konceptu hamako-tarpu.

Chodzi o połączenie tarpu z hamakiem. Rozwieszona na paracordzie (!) konstrukcja zapewnia w założeniu miejsce do spania oraz dach nad głową. Tarp oczywiście można rozwieszać i rozstawiać normalnie a w przyszłości jest także do niego przewidziana moskitiera. Lubię nowe, świeże pomysły, lubię ciekawe modyfikacje, uwielbiam kiedy za takowymi stoją polskie głowy a jednak patrząc na ten pomysł zastanawiam się czy to w ogóle ma sens i czy to w ogóle może się sprawdzić. Jako coś awaryjnego (tarp waży coś ponad 700g) – okej ale i tak zastanawiam się jak to wszystko miałoby się sprawdzić w praktyce. Umówiliśmy się z Piotrem na jakiś test w tym sezonie i nie odpuszczę tego!

Targi to znacznie więcej niż opisałem. Można spędzić tam cały dzień warto też zobaczyć co dzieje się poza samymi stoiskami. Spotkania, wykłady, panele – często są warte przychodzenia w różne dni. Tam, gdzie nie brakuje zwiedzających nie zabraknie nigdy wystawców. Liczę na to, że w kolejnych latach pojawi się trochę więcej firm związanych z wyposażeniem outdoorowym a sama impreza będzie się rozrastać. Widzimy się tam w 2018?

komentarzy

  • Jezeli bedziesz chciał spróbowac SUPa a bedziesz w okolicach Szczecina- zapraszam. Odezwij sie a z przyjemnościa wprowadze Cie w temat popmpowanych desek z wiosłem. Pozdrawiam

    • Bardzo chcę spróbować! Wybieramy się do Szczecina na Tall Ship Races w tym roku, może wystarczyłoby czasu i na to.

Kliknij żeby dodać post